×

Leć, motylku, czyli kilka słów o anoreksji


Ostatnio mam wrażenie, że na niektóre książki jestem już chyba za stara. Chociaż dziecięce czytam z dużą przyjemnością, te młodzieżowe do mnie nie przemawiają. Zbyt wiele mam już chyba doświadczeń, zbyt dawno miało się te naście lat, a jeżeli powieść porusza jakiś problem, oczekuję psychologicznego podejścia i zgłębienia go, a nie tylko zasygnalizowania. Leć, motylku miała być powieścią o anoreksji, a była o...wszystkim.

Dominika Smoleń to młoda autorka, ma w swoim dorobku już kilkanaście powieści, głównie o miłości. Najbardziej w swoim życiu kocha książki, czekoladę (to tak jak ja) i koty.

Główna bohaterka powieści Leć, motylku, Viktoria, w wieku szesnastu lat, zaczyna zmagać się z anoreksją. Loguje się na forum dla motylków (tak nazywane są anorektyczki), szukając sposobu na schudnięcie i metod oszukiwania otoczenia. Jej kłopoty prawdopodobnie spowodowane są rozwodem rodziców. Kika lat później dziewczyna powoli wychodzi na prostą, psychoterapeuta widzi dużą poprawę, waga zaczyna się normować i Viki zaczyna studiować na lokalnej uczelni, wyprowadza się do akademika. Omyłkowo do jej pokoju zostaje przydzielona nie inna dziewczyna, ale Alex, chłopak. Viktoria jest początkowo zagubiona w nowej sytuacji, znów myśli by zrzucić parę kilogramów, ale jej współlokator karmi ją niezdrowymi słodyczami i odwraca uwagę od problemów. Zaprzyjaźniają się. Ale on też ma swoje tajemnice, a więź między nimi coraz bardziej się zacieśnia...

Książkę przeczytałam w kilka godzin, to taka powieść do pochłonięcia na raz. Lekki styl autorki, sprawnie napisane dialogi, sprawiają, że nie jest to wymagająca lektura. Nawet, gdy porusza tak trudny temat jak anoreksja. Właściwie temat tylko tu liźnięto. Nie wiemy co dokładnie było powodem, który sprawił, że Viktoria zaczęła się głodzić. Nie wiemy jak przez lata zmagała się z anoreksją, co czuła, jak ciężko jej było, bo poznajemy ją w momencie, gdy już zdrowieje, ale jeszcze przelicza kalorie, obsesyjnie myśli o jedzeniu. Nie wiemy jak wyniszczająca jest to choroba, bo oprócz kilku wzmianek o tym jak jest szczupła, nie ma ani słowa o tym do czego może prowadzić głodzenie się: wypadanie włosów, zaburzenia hormonalne, zaniki mięśni, łuszczenie się skóry i wiele innych. Anoreksja jest tu pokazana jako choroba, z której łatwo wyjść. Wystarczy psychoterapia i chłopak, który rozkocha w sobie takiego motylka, a jest to powieść skierowana do nastolatek, które ma przed anoreksją ostrzegać. 

Miłość jest w tej powieści lekarstwem na całe zło, a Alex to facet idealny. czuły, opiekuńczy, oczywiście zabójczo przystojny, jednak też ma problemy. Tych w tej zaledwie 290-stronnicowej powieści jest zatrzęsienie. Molestowanie przez wykładowcę, odrzucenie przez ojca, rak i śmierć małego dziecka. Na bohaterów spada po prostu wszelkie zło, przez co powieść wydaje się mało wiarygodna. Jeszcze umniejsza jej realizmu umiejscowienie akcji, jak się wydaje, na amerykańskiej uczelni. Kampusy, akademiki, pomyłki z imionami, imiona obco brzmiące- może to się dobrze sprzedaje, może jeszcze nastolatki wierzą w american dream, ale mnie to nie przekonuje. 

Leć, motylku to powieść dla młodzieży poruszająca problem anoreksji. Niestety tylko powierzchownie. Brak w niej głębi, przemyśleń i wniosków. To po prostu lekka powieść o miłości. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Podziel się z nami swoją opinią :)

Copyright © domatorka.blog , Blogger